Wróciłam 2006-10-07 15:52:49

Wolę te portal blogowy. Jest najlepszy ze wszystkich, dlatego jest też płatny :P
Od czerwca trochę się zmieniło, trochę się wydarzyło...
Wiem, ze piszę tylko dla siebie, ale chyba będzie mi miło powspominać te wakacje i początek roku szkolnego...
W lipcu przyjechała Olivia, moja kuzynka ze Stanów, była niecały miesiąc. W sierpniu przygotowywałam się do obozu, 15 sierpnia na ten obóz pojechałam. Poznałam masę świetnych ludzi, miałam romans i obóz sie skończył. Następnie cały tydzień czekałam, miałam nadzieję, że romans przestanie być tylko romansem i przeistoczy się w coś więcej.

skomentuj (3)

Nowość 2006-06-19 17:39:05

Najłatwiej jest coś zacząć, ale trudniej jest to doprowadzić do końca.

Załozyłam nowego bloga, bo najłatwiej mi zacząć pisać od zera. A potem znów będzie mi trudno go prowadzić. No, ale cóż. Macie link Immorte mBlog

skomentuj (1)

Oaza 2006-05-12 22:56:56

Hah, zapisałam się na Oazę w mojej parafii :) Jestem właśnie po pierwszym moim spotkaniu i musze powiedzieć, zę niezwykle mi się to podoba :)
Śpiew
Nabożeństwo
Msza Św
Spotkanie
a potem jeszcze długie stanie na polu i gadanie :D
Największy ból sprawi mi chyba wstawanie w niedziele o 8 :P Dam radę :)
Branoc

skomentuj (2)

Vampire Freaks 2006-03-23 14:19:47

Moja nowa zabawka :)
Zapraszam

skomentuj (0)

Śpiaca Królewna cz2 2006-03-20 21:30:26

Po zniknięciu wróżek, król zdany sam na siebie postanowił uczynić wszystko, co leży w królewskiej mocy, aby oddalić niebezpieczeństwo grożące jego dziecku. Zamknął się więc w swoim gabinecie i napisał orędzie do poddanych, po czym wezwał dobosza i rozkazał mu rozgłosić orędzie po całym kraju. Dobosz wyruszył natychmiast w drogę, zatrzymując się we wszystkich miastach, miasteczkach, osadach, wsiach i przysiółkach głosił bijąc w bęben
Niech głos mój trafi w każdy kąt
Obwieści tę wiadomość
Ze zginie każdy, kto by prządł
Lub w domu miał wrzeciono!
Wrzeciono macie na złom nieść
Przędziwo precz! Do kosza!
Król tę rozgłosić kazał wieść
Gdy wezwał mnie, dobosza!
I wszędzie, gdzie pokazał się dobosz królewski, gdzie głosił królewskie orędzie, ludzie wyrzucali wrzeciona na złom, przędziwo do koszów, wynosili je na śmietnik i palili. Każdemu przecież życie miłe i nikt nie jest skory nastawiać karku, dla czegoś, co wprawdzie nam terkoce mile i przędzie nitkę, o którą nam chodzi, ale naraża nas na tak srogą karę! Dobosz objechał już cały kraj i zawrócił do zamku. Tu cała sprawa była doskonale znana i nie wymagała obwieszczenia, ale dobosz był sumienny i z racji tego zatrzymał się u węgła obronnego muru, otaczającego rozległy ogród zamkowy. Stała tu osypująca się, na wpół zrujnowana wieża. Była bardzo stara. Podobno pamiętała jeszcze zamierzchłe czasy króla Dagoberta, który wsławił się na wieki tym, że kiedyś wdział spodnie tyłem do przodu. W szczycie wieży było maleńkie okienko i pod nim właśnie zatrzymał się dobosz. Nie wiadomo czy z wrodzonej sumienności czy też, że nabrał smaku do głoszenia i wybębniania. Wygłosił więc królewskie orędzie jeszcze raz i jeszcze raz uderzył w bęben to z wielkim rozmachem BUM, BUM, BUM! Wtedy w okienku ukazała się siwa głowa jakiejś starowinki. Starowinka nastawiła ucha, wychyliła się i zapytała:
- A tam, co znowu?
- Orędzie królewskie – Zawołał dobosz
- Co? Mów głośniej kawalerze, bo nie dosłyszę
- Orędzie królewskie! – Wrzasnął dobosz
- O! Orędzie? – Powiedziała spokojnie starowinka - Mam już blisko 90 lat, 80 mieszkam w tej wieży i słyszałam już tyle orędzi, że wcale się nimi nie przejmuję
- Orędzie o wrzecionie! – Wrzasnął jeszcze głośniej dobosz, ale na nic się to nie zdało, bo starowinka odeszła od okna. – Mniejsza z tym – machnął ręką dobosz – ma już 100 lat, nie ma się czym przejmować!
I rad, że odbębnił swoje, okrążył starą wieżę i pogalopował wzdłuż muru i wjechał w zamkową bramę, po czym zameldował królowi, że sumiennie wypełnił jego polecenia
- No tak – powiedział król i westchnął – zrobiliśmy, co należało. Czas pokaże, co będzie dalej.

Lata biegły spokojnie. Królewna rosła zdrowo i z każdym rokiem przybywało jej urody, rozumu, zwinności, sprytu, humoru i dowcipu. Ale właśnie to wszystko niepokoiło króla i królową. Były to przecież dary siedmiu wróżek i przypominały o złowrogim darze wróżki ósmej, o niebezpieczeństwie czyhającym we wrzecionie. Król wyjeżdżał z zamku na inspekcje raz po raz, ale nigdzie nie napotkał wrzeciona, chociaż zapędzał się bardzo daleko, aż do samych granic państwa. Zdawało się, ze o wrzecionach wszyscy zapomnieli. Mimo to, królewna było pod czujną i nieustanną opieką, Nie jest sprawą łatwą opiekować się kimś, kto jest obdarzony przez wróżki tyloma zaletami, a zwłaszcza rozumem, sprytem, humorem i dowcipem. Król i królowa sprawowali tę opiekę z wielkim oddaniem i nigdy się nie zdarzyło, by królewną zostawiono samą sobie. Jeśli król i królowa opuszczali zamek, królewna była pod opieka ochmistrzyni. Wolno jej było bawić się tylko na zamku i w jego pobliżu, a nie zapędzać się w gąszcze rozległego ogrodu czy pod obronne mury. Cały zamek był oczywiście strzeżony przez okazałych królewskich gwardzistów: pucułowatych, rumianych, szerokich barach i o czerwonych nosach
Królewna skończyła już 15 lat. Był piękny letni poranek, zaraz po śniadaniu król i królowa udali się w objazd okolicy, a królewna została pod opieką ochmistrzyni. Korzystając z pięknej pogody królewna z piłką i ulubioną suczka Pupcią wybiegła w podskokach na dwór, by pobawić się grzecznie a kasztanowej alei. Ochmistrzyni kroczyła za nią powoli, była to bowiem dama w pewnym już wieku, której nie uchodziło już biec ani podskakiwać. Poleciwszy więc królewnie, by się nie oddalała, przysiadła na szerokiej ławeczce w cieniu kasztana. Godna ta dama miała pewną niebezpieczną skłonność: łatwo zapadała w błoga drzemkę. Umiała jednak drzemać tak zręcznie, opierając twarz na dłoni, że nawet bardzo wytrawni dworacy brali ją wówczas za osobę zasłuchaną w słowa przemawiającego właśnie dostojnika, czy w dźwięki dworskiej muzyki, którą nawet lubiła, właśnie, dlatego, że przy niej drzemała. W alei pod kasztanem nie było wprawdzie przemawiającego dostojnika, ani dworskiego zespołu muzycznego, ale przebiegał tu poranny wiaterek, szemrał, poruszał liśćmi kasztana i posiewał przez nie ciepłe blaski na policzki, na nos ochmistrzyni. Było to bardzo przyjemne a ochmistrzyni przy każdym muśnięciu wzdychała błogo, aż wreszcie usnęła.

skomentuj (0)

Śpiąca Królewna 2006-02-20 20:38:09

Był sobie raz Król i Królowa, którzy trapili się bardzo, że nie mają dzieci. Gdy wiec po wielu latach urodziła im się córka, wyprawili jej huczne chrzciny i na chrzestne matki zaprosili znajome wróżki. A było ich siedem. Wprawdzie z zaproszeniem siódmej mieli nieco kłopotu, była to bowiem bardzo ruchliwa osóbka i akurat wybrała się na wycieczkę do sąsiedniego królestwa Facecji. Udało się jednak ją tam odnaleźć odnaleźć i chociaż zabawiała się właśnie w ‘Śmieszki i Chichotki” i to w bardzo wesołym towarzystwie, porzuciła natychmiast tę dowcipną grę, aby zdążyć na chrzciny maleńkiej Królewny i obdarzyć ją jakąś cenną zaleta. Czynić takie dary było wówczas zwyczajem wróżek
Chrzest Królewny odbył się nadzwyczaj okazale, po czym wszyscy goście udali się do królewskiego zamku na kolację. Wróżki zajęły miejsca za bogato nakrytym stołem. Przed każdą położono srebrne nakrycie i szczerozłote pudełeczko, a w nim złotą łyżkę, złoty widelec i złoty nóż
- A po kolacji możecie sobie to zabrać do domu, panie wróżki – powiedział uprzejmie Król. Oczywiście, że wróżki były z tego bardzo zadowolone, co wzmogło dobry humor wszystkich zebranych. Już lokaje zaczęli wnosić dymiące półmiski, gdy otworzyły się drzwi sali jadalnej i weszła jeszcze jedna wróżka, ósma.
- Ooo – szepnął Król przerażony – Do licha, zapomniałem o tej starej. Pięćdziesiąt lat nikt o niej nic nie słyszał!
- Ooo! – szepnęła nie mniej przerażona Królowa – Nie mamy dla niej ani srebrnego nakrycia, ani szczerozłotego pudełeczka ze złotym widelcem i złotym nożem
- Proszę nie martwić się, Wasza Królewska Mość – szepnęła do ucha Królowej Wesoła Wróżka, która miała dobre serce, ja wszyscy obdarzeni dowcipem i humorem – Oddam jej swoje pudełeczko, biedaczka ma dość kwaśne usposobienie, nie trzeba jej drażnić. – Królowa popatrzyła z wdzięcznością na Wesołą Wróżkę, a ta usunęła się, robiąc miejsce przy stole dla niespodziewanego gościa.
- Prosimy do stołu, prosimy do stołu! – Wołał Król, zrywając się ze swojego krzesła, podsuwając je starej wróżce
- Nie pora szastać się teraz, Wasza Królewska Mość. I tak widzę, żeście o mnie zapomnieli.
- Ale skądże – szepnęła Królowa, a Wesoła Wróżka, chcąc załagodzić sprawę, zaczęła mówić prędko i żywo – Jak dawno nie widziałyśmy się, szanowna kuzynko, całe pięćdziesiąt lat, jak miło spotkać się znowu na tak miłej uroczystości!
- Okaże się jeszcze czy to będzie taka miła uroczystość – mruknęła stara wróżka, patrząc zjadliwie na Wesołą kuzynkę. Oczywiście, że po tych słowach wszyscy goście stracili humor, więc Król dał znak muzykantom, aby zagrali cos wesołego. Odezwała się skoczna muzyka, lokaje roznosili smakołyki i napoje, ale i to nie rozchmurzyło starej wróżki. Wprawdzie nieźle pociągała z kieliszka i dobierała z półmisków raz po raz, ale nie uśmiechnęła się ani razu. Wesoła Wróżka śledziła z niepokojem, czy starucha nie obmyśla jakichś złośliwych czarów. Postanowiła również mieć się na baczności i w razie czego odwrócić zło, do którego zdolna była z pewnością skwaszona złośnica. Tymczasem skończyła się uczta i wróżki rozpoczęły wręczanie darów Królewnie. Pierwsza obdarzyła ją urodą, druga rozumem, trzecia zwinnością, czwarta słowiczym głosikiem, piąta wdziękiem, szósta sprytem, a siódma dowcipem i humorem. Czarodziejskie różdżki unosiły się raz po raz na kołyską malej Królewny, a wesołe zaklęcia przelatywały nad jej główką jak ptaki
- No, dość tego świergotania, dość tych uprzejmości – fuknęła Stara Wróżka – Puśćcie mnie teraz do Królewny! - I nim ktokolwiek zdołał przeszkodzić, zbliżyła się do kołyski i zamruczała - Nim skończysz 15 lat, moja ślicznotko, przekłujesz sobie dłoń wrzecionem i umrzesz!
- Ach! – krzyknęła Królowa i zemdlała.
- Wody, wody! Królowa mdleje! –wołał Król. Wesoła Wróżka wzięła dzbanek, chlusnęła serdecznie na Królową i zwróciwszy się do Starej Wróżki, powiedziała ostro – Wstyd mi doprawdy za panią, moja jejmości! Jak można być tak okrutną?! Od dziś nie przyznaję się do żadnego pokrewieństwa z jejmością! Niestety, nie mam tyle mocy, aby całkiem odwrócić zły urok, któryś na maleńką Królewną rzuciła, mogę jednak zmniejszyć jego złe skutki, nie mdlej Królowo, nie trap się królu, wprawdzie Królewna ukłuje się w palec, nie umrze jednak, ale zapadnie w stuletni sen
- w stuletni sen? Ładna historia – zawołała królowa – ach, ach, zemdleje jeszcze raz!
- Chwileczkę, Wasza Królewska Mość – podtrzymała ja Wesoła Wróżka – proszę mnie przedtem wysłuchać łaskawie do końca. Po stu latach – ciagnęła dalej z uśmiechem – zjawi się syn królewski i obudzi Królewnę!
- Syn? Królewski? – zapytała Królowa raźniejszym głosem.
- Po stu latach? – westchnął król.
- I sto lat warto czekać na takiego Królewicza! – zawołała Wesoła Wróżka - Będzie to bardzo piękny Królewicz!
- Ach – powiedziała Królowa.
- Z zacnego rodu, rozumny i odważny!
- AaaAach! – powiedział Król.
- I bardzo bogaty – dodała od niechcenia wróżka
- Ach, ach, aach! - wykrzyknęła Królowa
- Ale czy nie mógłby się zjawić nieco wcześniej?
- Cierpliwości – powiedziała Wróżka
- Nic nam innego nie pozostaje – westchnął Król – czy jednak nie mogłaby pani przyspieszyć nieco cała te sprawę, pani wróżko? – Ale nikt mu na to nie odpowiedział. Wesoła Wróżka uleciała, a za nią inne, nie ma bowiem nic bardziej ulotnego niż wróżki.

skomentuj (2)

Chyba zdziecinniałam 2006-02-20 19:31:18

Zupełnie nie wiem, co tutaj pisać. Niby dzieja się rzeczy ciekawe, ale tylko dla mnie, zreszta chyba wcale nie chcę dzielic sie z Wami moim życiem prywatnym, przepraszam. Nie wiem kto to czyta, może ktos kogo znam, i tez ktos mnie nie lubi, rozgada i nie będzie mi miło. Tak więc postanowiłam, ze będę tu pisać bajki :D Zeby mi bloga nie wykasowali widząc, ze w ogóle nie pisze. Wiec wcale nie musiscie tu przychodzić, bo bede tu pisac opowiadania w stylu Królewna Snieżka, Śpiąca Królewna, Alladyn, ogółem "żyli długo i szczęśliwie" :D Miłej lektury ;)

skomentuj (0)

Księga Gości